Wyjaśniamy zawiłości języka polskiego.

Doktorka, psycholożka, architektka – żeńskie nazwy zawodów

Doktorka, psycholożka, architektka… A może pani doktor, pani psycholog i pani architekt? Problem tworzenia żeńskich odpowiedników nazw zawodów i stanowisk wciąż nie doczekał się jednoznacznego rozwiązania. Mało kto zdaje sobie sprawę, że dyskusje na ten temat trwają już od kilkudziesięciu lat! Prześledziliśmy różne publikacje poświęcone tworzeniu nazw żeńskich. Jesteście ciekawi, co sądzą o tym językoznawcy?

Jako pierwsza wpadła nam w ręce publikacja z lat 70. – „Kultura języka polskiego. Zagadnienia poprawności gramatycznej” autorstwa Danuty Buttler, Haliny Kurkowskiej i Haliny Satkiewicz. Aktualność tematu jest zadziwiająca. W podrozdziale „Tworzenie nazw zawodowych, tytułów i nazwisk żeńskich” autorki piszą:

Poruszymy tu jeden z problemów słowotwórczych, który od kilkudziesięciu lat zajmuje zarówno językoznawców normatywistów, jak i użytkowników polszczyzny wrażliwych na sprawy poprawnościowe – problem nie rozwiązany do dzisiaj w sposób zadowalający wszystkich, wciąż wywołujący dyskusje i dzielący Polaków na dwa obozy. Chodzi o to, czy formy typu pani inżynier, pani magister, pani Nowak mogą uzyskać obywatelstwo w języku polskim, mimo iż pozostają w niezgodzie z dotychczasowymi jego normami słowotwórczymi.

Owe normy, respektowane od pierwszych dziesiątków obecnego stulecia, przewidywały, że wszystkie nazwy kobiet pochodne od nazw męskich powinny otrzymywać odpowiednie wykładniki formalne wskazujące na rodzaj żeński osoby (por. aktor – aktorka, kierownik – kierowniczka […]). Wyłom w tej wielowiekowej tradycji nastąpił mniej więcej w okresie po pierwszej wojnie światowej, a nasilenie nowych tendencji w używaniu nazw żeńskich analizowanego typu wzrosło wielokrotnie po drugiej wojnie.

Pomijanie wykładników żeńskości, pozostawianie wyrazów odnoszonych do kobiet w formie właściwej rzeczownikom męskim obejmuje tylko kilka kategorii nazw, a mianowicie tytuły zawodowe i naukowe oraz nazwiska. […]

Przyczyn omawianego zjawiska należy szukać w zmianie warunków społecznych, które wpłynęły na zmianę sytuacji kobiet we współczesnym społeczeństwie. Kobiety uzyskały dostęp do zawodów uznawanych niegdyś za „męskie”, otrzymały prawo zdobywania wszelkich tytułów naukowych, osiągnęły więc całkowite równouprawnienie, o które walczyły od lat. Proces ten pociągnął za sobą określone konsekwencje językowe. Wiele jednostek wyrazowych należących do kategorii nazw wykonawców zawodów i nosicieli tytułów nie miało odpowiedników żeńskich. Należało je zatem utworzyć i wtedy wyłoniły się trudności1.

Wpłynąłem na suchego przestwór… Koszulka Adam na stepie

Dalej autorki wspominają o ograniczeniach systemowych języka. Podczas próby tworzenia żeńskich odpowiedników nazw zawodów i stanowisk pojawia się mnóstwo trudności – łatwo o niepożądaną wieloznaczność, która budzić może śmiech. Przykłady podane przez autorki „Kultury języka polskiego” są już przestarzałe i odwołują się do rzeczywistości sprzed ponad czterdziestu lat – kolejarka jako żeńska nazwa zawodu kojarzy się z czapką kolejarską, a monterka z czynnością, którą wykonuje zawodowo monter. Sięgnijmy zatem po współczesny przykład – magisterka to potoczne określenie pracy magisterskiej. Jak zatem nazwać kobietę z tytułem magistra? Analogiczna sytuacja jest z inżynierką.

Buttler, Kurkowska i Satkiewicz w swojej publikacji poruszają także do dziś aktualny temat tworzenia żeńskich nazw zawodów od wyrazów zakończonych na -log:

Np. nie ma przeszkód formalnych w tworzeniu za pomocą suf. -ka struktur pochodnych od wyrazów na -log, jak psycholog > psycholożka, filolog > filolożka, socjolog > socjolożka itp. Jednakże nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy nieróżnicowania rodzajowego nazw nie uznają chyba wymienionych formacji za udane. Są one tak nietradycyjne w polszczyźnie, że się odczuwa je jako śmieszne, niepoważne. Występują one niekiedy w odmianach mówionych języka potocznego, ale są w nich zwykle używane z zabarwieniem żartobliwym2.

Formy żeńskie typu psycholożka, pedagożka używane są już w języku polskim. Pojawiły się w wielu publikacjach, choćby na łamach „Wysokich Obcasów”. Fraza „psycholożka” wpisana w wyszukiwarkę Google liczy ponad 75 tys. wyników. Maciej Malinowski twierdzi, że takie formy pod względem słowotwórczym są poprawne, jednak językoznawcy nadal nie uznają ich za oficjalne, a on sam wzbrania się przed ich używaniem, gdyż brzmią niepoważnie3. Z kolei Jan Miodek zauważa daleko idącą niekonsekwencję w tworzeniu żeńskich nazw zawodów. Analizując jedno wydanie „Gazety Wyborczej”, zauważa, że w tekstach raz kobiety podkreślają swoją płeć (socjolożka, krytyczka literacka, autorka), a innym razem używają form męskich (była minister, wiceprezes)4. Czy jest złoty środek? Zawsze możemy przecież użyć słowa pani, dołączając je do nazwy zawodu, np. pani psycholog, pani krytyk, albo nie odmieniać rzeczownika w formie męskiej, a przydawki i orzeczenia podawać w formie żeńskiej: Rozmawiałem ze znaną psycholog, która udzieliła mi kilku porad. Wielu badaczy wskazuje na feministyczny rodowód psycholożek, filozofek i architektek (o architektkach piszą też Buttler, Kurkowska i Satkiewicz – uważają, że ta forma nie może się przyjąć, ponieważ poprzez zbitkę spółgłosek jest trudna do wymówienia5, podobnie jak adiunktka czy pediatrka).

Świszczy, skrzypi, szeleści. Tak potrafi tylko koszulka LEARN POLISH! IT’S EASY!

Przyjęło się, że w odczuciu użytkowników polszczyzny dobrze brzmią żeńskie nazwy zawodów tradycyjnie wykonywanych przez kobiety, np. aktorka, nauczycielka, śpiewaczka, tancerka. Nie rażą też żeńskie nazwy zawodów uchodzących za mało atrakcyjne, np. sprzątaczka, fryzjerka, kelnerka6. Niestety w języku polskim nadal powszechnej akceptacji nie doczekały się innowacje takie jak ministra, socjolożka czy kierowczyni. Jak podaje Marek Łaziński, żeńskie formanty w polszczyźnie to: -ka, -i(y)ni, -a, -owa, -i(y)na, -icha, -essa/-esa, -arka, -anka, -ówka7. Rzeczownikowe nazwy żeńskie tworzy się zasadniczo od nazw męskich za pomocą przyrostka –ka (por. nauczyciel – nauczycielka, socjolog – socjolożka) lub -ini/-yni (władca – władczyni). Końcówka –a jest wykorzystywana wtedy, gdy mamy do czynienia z nazwą o charakterze przymiotnikowym, np. przewodniczącyprzewodnicząca, służącysłużąca, habilitowanyhabilitowana.

Niestety jednak niewiele poradzimy na kryterium uzualne i niechęć wielu Polaków do stosowania w pełni poprawnie utworzonych pod względem słowotwórczym żeńskich nazw tytułów i zawodów8. Same kobiety przyjmują różne stanowiska na ten temat. Najczęściej formy męskie brzmią bardziej nobilitująco, choć takiego odczucia nie mają Niemcy i Czesi, którzy z powodzeniem tworzą pełnoprawne żeńskie nazwy zawodów i tytułów (Czechowi niestraszna jest profesorka i psycholożka, te formy nikogo nie bawią, są postrzegane zupełnie normalnie).

Co Rada Języka Polskiego sądzi na temat tworzenia żeńskich nazw zawodów i tytułów?

[…] jak stwierdziliśmy na początku, formy żeńskie nazw zawodów i tytułów są systemowo dopuszczalne. Jeżeli przy większości nazw zawodów i tytułów nie są one dotąd powszechnie używane, to dlatego, że budzą negatywne reakcje większości osób mówiących po polsku. To, oczywiście, można zmienić, jeśli przekona się społeczeństwo, że formy żeńskie wspomnianych nazw są potrzebne, a ich używanie będzie świadczyć o równouprawnieniu kobiet w zakresie wykonywania zawodów i piastowania funkcji.

Językowi nie da się jednak niczego narzucić, przyjęcie żadnej regulacji prawnej w tym zakresie nie spowoduje, że Polki i Polacy zaczną masowo używać form inżyniera bądź inżynierka, docentka bądź docenta, ministra bądź ministerka, maszynistka pociągu, sekretarza stanu czy jakichkolwiek innych tego rodzaju9.

Okazuje się, że wiele zależy od użytkowników języka. Jak jednak wprowadzić czytelne reguły, kiedy poglądy na omawiany temat bywają skrajnie różne? Marta Nowosad-Bakalarczyk zauważa, że polszczyzna jest androcentryczna, czyli językowy świat opiera się na męskich wzorcach.  W swojej książce posługuje się terminem „asymetrie rodzajowo-płciowe” – pisze, że form żeńskich zawsze jest zdecydowanie mniej i tworzone są one zazwyczaj od nazw męskich10. Sytuacja jest trudna do rozwiązania.

 Skarpetki DŻDŻOWNICA dostępne TUTAJ

A teraz odwróćmy role. Jak nazwalibyście mężczyznę pracującego w przedszkolu, czyli męski odpowiednik przedszkolanki?

Co sądzicie na temat tworzenia żeńskich odpowiedników nazw zawodów, tytułów i stanowisk? Jest to zbędne czy konieczne?


D. Buttler, H. Kurkowska, H. Satkiewicz, Kultura języka polskiego. Zagadnienia poprawności gramatycznej, Warszawa 1973, s. 107–116.
2 Ibidem, s.110
https://obcyjezykpolski.pl/psycholozka-socjolozka-rezyserka/
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/311691,jan-miodek-socjolozka-czy-pani-socjolog,id,t.html
D. Buttler, H. Kurkowska, H. Satkiewicz, op. cit., s. 110.
https://obcyjezykpolski.pl/psycholozka-socjolozka-rezyserka/
M. Łaziński, O panach i paniach. Polskie rzeczowniki tytularne i ich asymetria rodzajowo-płciowa, Warszawa 2006, s. 254–258.
http://cbu.psychologia.pl/uploads/f_winiewski/PPS2%20raporty/Zenskie%20formy%20zawodow_raport_Hansen.pdf
http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1359:stanowisko-rady-jzyka-polskiego-w-sprawie-eskich-form-nazw-zawodow-i-tytuow
10 M. Nowosad-Bakalarczyk, Płeć a rodzaj gramatyczny we współczesnej polszczyźnie, Lublin 2009.

Napisane przez