Kawka, herbatka, schabik i kolczyczki – zdrobnienia

Kawki? A może herbatki? Do tego ciasteczko… Polacy kochają zdrobnienia. Słyszymy je w sklepach, u naszych babć i cioć, formy takie padają często z ust młodych matek. Polszczyzna.pl dotarła do nieopublikowanego nigdy w języku polskim artykułu prof. Alicji Nagórko na temat zdrobnień. Czy chcecie wiedzieć, po co i dlaczego zdrabniamy?

Zdrobnienia

W wielu przypadkach wypowiedzi nie tylko sprzedawczyń, ale również internautów sięgają stylistycznej przesady, np.

kcohana zamiast rutinoskorbinu, mleczko z czosnkiem i miodem, albo chlebek sobie posmaruj maselkiem i swiezym czosnkiem, ja sie tak leczylam oraz herbatka z miodem albo sokiem malinowym i duuuzo cytrynki!1

Tendencję do „rzekomej słowiańskiej pasji zdrabniania” (vermeintliche slawische »Verkleinerungswut«) wyczerpująco opisała Alicja Nagórko w jednym ze swoich artykułów2.

Dotychczas tekst ten nie ukazał się w języku polskim – językoznawczyni podczas pracy na berlińskim uniwersytecie dokonała ciekawych obserwacji lingwistycznych dotyczących styku dwóch kultur. Postanowiła więc zebrać swoje spostrzeżenia w jednym artykule. Badaczka zauważa, że na mapie Europy skłonność do zdrabniania wyraźnie przejawia się na obszarze Słowiańszczyzny i w Europie łacińskiej. W południowo-zachodniej Europie jest już reliktem, a w Niemczech zdrabnia się głównie w południowej części kraju.

Świszczy, skrzypi, szeleści. Tak potrafi tylko koszulka LEARN POLISH! IT’S EASY!

Deminutiva, czyli zdrobnienia, są o wiele silniejsze niż parafrazy, tzn. „piwko” (Bierchen) rozumiane jest inaczej niż „małe piwo” (das kleine Bier). Przyczyną „pasji zdrabniania” jest nie tylko językowa natura, lecz także pewien rodzaj etnografii mówienia (Etnographie des Sprechens). W polskiej kulturze jest to normalne, że emocje wyraża się spontanicznie, w odróżnieniu od kultury niemieckiej, w której samoopanowanie i samokontrola są cenione wyżej.

Najczęstsze typy określeń deminutywnych to:

  • Rzeczowniki, które dostarczają obiektywnej informacji o wielkości przedmiotów (x jest mniejszy lub mniej wyrazisty niż zwyczajowy przedstawiciel jego klasy), np. kwiatek, ptaszek. Są to także nazwy zjawisk naturalnych, które są mniej intensywne niż zazwyczaj, np. mgiełka, deszczyk, śnieżek, wiaterek.
    .
  • Rzeczowniki, które obok obiektywnej informacji mały (x) zawierają dodatkowo komponent uczuciowy, np. żeńskie rzeczowniki zakończone na -ina/-yna: rączyna, łepetyna.
    .
  • Rzeczowniki, które nazywają pewien rodzaj przedmiotów, dla których ‘małość’ (‘Kleinheit’) pełni funkcję sekundarną, np. szczoteczka do zębów (kontrast do szczotki do włosów), stolik kawiarniany (stół operacyjny), buteleczka perfum (butelka).
    .
  • Czasami chodzi o konkretyzację, np. cząst(ecz)ki w cząstki elementarne od wyrazu część. Za pomocą sufiksu -(ecz)k(a/o) tworzone są ‘singulativa’ (‘Singulativa’), których podstawą są rzeczowniki oznaczające jakąś substancję, np. słomka od słoma, szkiełko od szkło.
    .
  • Klasa istot młodych, np. nazwy zakończone na –ątko lub –ę: kotek/kociątko, wnuczę.
    .
  • Zabawki i postaci z książek dla dzieci, np. piłkarzyki, autko, samochodziki, prosiaczek, Kubuś Puchatek.
    .
  • Metafory: szyjka butelki, oczko wodne, języczek (wyraz polisemiczny).
    .
  • Określenia aproksymatywne (przybliżenia): chwilka, godzinka, kwadransik, słóweczko, kawałeczek.
    .
  • Rzeczowniki wyłącznie wartościujące: pijaczek lub pijaczyna, lalunia, myślątka. Wartościowanie zazwyczaj jest ujemne. W języku polskim można sformułować regułę dotyczącą sufiksu -ina/-yna: 

    Przy podstawach męskich brzmi to dewaluująco, np. (ten) pijaczyna, poecina, doktorzyna, malarzyna. W przypadku podstaw żeńskich na pierwszy plan wysuwa się ‘budzenie współczucia’, np. kobiecina, babina. Ta druga grupa jest jednak mniej produktywna.
    .

  • Przymiotniki, które osłabiają cechę wyrażenia, np. siwawy, głupawy, czerwonawy, słodkawy.

W języku polskim wyrażenia emocjonalne używane są przez kelnerów i przekupki, np. kotlecik, wódeczka, herbatka z cytrynką, rachuneczek, schabik, jabłuszka. A. Nagórko nazywa takie formy quasi-zdrobnieniami (Quasi-Diminutiva). Zwyczaj używania quasi-zdrobnień szerzyć ma familiarną aurę i nastroić pozytywnie klienta. Emfaza towarzysząca temu rodzajowi wypowiedzi nie musi zyskać aprobaty każdego użytkownika języka. Akt serdeczności nie zawsze jest pożądany, czasem odczuwa się go jako irytującą manierę bądź też wkroczenie w sferę prywatną adresata. Mimo to zwyczaj używania takiego typu zdrobnień jest głęboko zakorzeniony.

Zestaw superbohatera dostępny tutaj: Torba WZIĄĆ!

Skala emocjonalności manifestującej się poprzez język jest wielostopniowa. Całkiem na dole sytuuje się hipokorystyka (spieszczanie), która nie jest stosowana w oficjalnej sytuacji komunikacyjnej. Jest domeną języka dzieci i języka miłości (language of love), ma własne środki słowotwórcze: infiksy oraz podwojone infiksy (Infixdoppelungen), np. cieni-usi--ki>cieni-usi-eni-ki, mul-ut--ki>mal-ut-eni-ki, bądź też palatalizujące alternacje jako formant (palatalisierende Alternationen als Formans): [si]a od [k]a, py[si]o od py[sk], ewentualnie pyszczek.

A. Nagórko kończy swój artykuł myślą, że deminutiva wcale nie oznaczają po prostu ‘małości’, lecz ‘odmienność przy istotnym podobieństwie’ (DIM bezeichnen keineswegs bloß einfache ‘Kleinheit’, sondern ‘Andersheit’ bei wesentlicher Ähnlichkeit’). Zdrabniamy, bo należymy do „ciepłej” kultury.

Uważamy, że językoznawczyni wyczerpująco wyjaśniła powyższe zagadnienie. A co Wy myślicie na temat zdrabniania? Jest to dla Was miłe czy raczej irytujące?

1Jest to wypowiedź internautki na jednym z forów internetowych. Link do strony, z której pochodzi cytat: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=24004643. Pisownia oryginalna.
2A. 
Nagórko, Warme Kulture – kalte Kulture? Zur (Inter-)sprachlichen Ausdruscksweise emotionaler Werte w: E. Binder, W. Stadler, H. Weinberger, Zeit – Ort – Erinnerung, Innsbruck 2006, s. 543–556.

Napisane przez