fbpx

Bękart – kto to jest? Definicja, synonimy, słownik

Słowo bękart słyszał prawdopodobnie każdy. W języku polskim jest określeniem bardzo pogardliwym wobec pewnej grupy osób. Ma jednak również inne znaczenie, a ponadto – liczne synonimy. O tym wszystkim możecie przeczytać w poniższym tekście.

Bękart - kto to jest? Definicja, synonimy, wyjaśnienie. Słownik Polszczyzna.pl

Bękart – pochodzenie wyrazu, czyli o etymologii

Słowo bękart prawdopodobnie pochodzi od niemieckiego banchart oznaczającego ‘nieślubne dziecko’.

Bękart – kto to jest? Definicja słowa

1Bękart to bardzo pogardliwe określenie dziecka, którego rodzice nie są małżeństwem. Dawniej używano zwrotu „dziecko z nieprawego łoża”.

2W języku potocznym bękartem niektórzy nazywają każde dziecko, do którego mają negatywny stosunek.

3W drukarstwie bękartem określa się błąd w łamaniu tekstu polegający na przeniesieniu ostatniego wiersza akapitu na początek następnej strony lub kolumny.


Sklep Nadwyraz.com

Bękart – synonimy i wyrazy bliskoznaczne

Pomocne w zapamiętaniu tego, kto to jest bękart, będą na pewno synonimy i wyrazy bliskoznaczne.

Bękart – synonimy w pierwszym znaczeniu

  • Bastard,
  • znajda,
  • podrzutek,
  • dziecko z nieprawego łoża.

Bękart – synonimy w drugim znaczeniu

  • Bachor,
  • pętak,
  • smarkacz,
  • zasmarkaniec,
  • smark,
  • smarkul,
  • smarkaty,
  • smród,
  • szczeniak,
  • szczyl,
  • sraluch,
  • srajdek,
  • gnój,
  • gówniarz.

Przykłady użycia wyrazu bękart

Historia jest często produktem bezmyślności. Jest bękartem ludzkiej głupoty, płodem zaćmienia, idiotyzmu i szaleństwa. W takich wypadkach jest robiona przez ludzi, którzy nie wiedzą, co czynią, więcej – nie chcą wiedzieć, odrzucają taką ewentualność z odrazą i gniewem. Widzimy ich, jak zmierzają ku własnej zagładzie, jak sami szykują na siebie wnyki, jak zawiązują sobie pętlę, jak pilnie i wielokrotnie sprawdzają, czy te wnyki i pętle są mocne, czy będą wytrzymałe i skuteczne.

Ryszard Kapuściński, Heban

Boczek rozrzewnił się. Wstał i wziął Dyzmę w objęcia.
– No widzisz pan, panie Nikodem, my swojaki z jednych stron, to musimy się wspomagać.
– Pewno – potwierdził Nikodem.
– Zawsze byłem pańskim przyjacielem. Inni odsuwali się od pana, że to, powiadali, bękart, niby z nieprawego łoża, podrzutek…
– Przestań pan, do cholery!

– Toż mówię, inni tak w całym Łyskowie na pana, a ja nic i nawet w swoim domu pana przyjmowałem…
– Wielkie mecyje – pogardliwie skrzywił się Dyzma.
– Kiedyś były wielkie – flegmatycznie zauważył Boczek – ale co będziemy się spierać.

Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Kariera Nikodema Dyzmy

  Zainteresuje Cię również:  

Napisane przez

Absolwent politologii. Język polski to jego pasja. Kwestie związane z polszczyzną interesują go od czasów liceum. W wolnych chwilach lubi słuchać dobrej muzyki.

X