fbpx
Internetowa poradnia językowa Polszczyzna.pl. 10+ redaktorów, 20 000+ haseł, 1 000 000+ czytelników każdego miesiąca.
Polszczyzna Logo
sprawdź...

Błędy językowe w reklamach

Reklamy, reklamy... Otaczają nas zewsząd. Większość z nas ich nie znosi, ale istnieją ich miłośnicy, którzy potrafią spędzić całą noc w kinie tylko po to, żeby je oglądać. Reklama dźwignią handlu, jak dobrze wiemy. Była, jest i będzie obecna, gdyż żyjemy w świecie konsumenckim, który ma spore szanse takim pozostać. Mówi się, że reklamy rządzą się swoimi prawami. W teorii oznacza to, że przekazywane treści mogą być traktowane jako żartobliwe i że trzeba być bardzo wyrozumiałym w ich ocenie. W praktyce jednak dość często spotykamy się z powierzchownością, brakiem sumienności, często po prostu z niewiedzą. To powoduje, że na błędy językowe w reklamach nie tak trudno się natknąć. O jakich mowa? Przeczytajcie, co dla Was wybraliśmy!

Błędy językowe w reklamach - Polszczyzna.pl

1 Zacznijmy z wysokiego C, czyli rzecz o stacjach paliw HUZAR 

Nie jest to typowy błąd językowy, jaki można spotkać w reklamach, dlatego przez moment zastanawialiśmy się nawet, czy pomysłodawcy nazwy tej sieci stacji paliw nie zrobili tego specjalnie, ale niestety… Rzeczona sieć jako logo obrała sobie postać husarza, jednak z niezrozumiałych względów nie skorelowała go z nazwą. Huzar i husarz mają różne znaczenia. Huzarzy to formacja jazdy lekkiej, z umundurowaniem i uzbrojeniem na sposób węgierski. Husaria zaś to nasza duma narodowa, polska jazda ciężka, znana z wielu zwycięstw i siejąca postrach na polach bitew od początku XVI do mniej więcej połowy XVIII wieku. O ile pochodzenie obu wyrazów może łączyć węgierskie słowo oznaczające rozbójnika – huszár (lub serbskie usar/gusar, oba prawdopodobnie pochodzą od łacińskiego cursarius, czyli korsarza) – o tyle w żadnym wypadku nie należy stosować ich wymiennie.

2 Domestos. Zabija bakterie na śmierć

Pewnie wielu z Was zadało sobie pytanie w głowie, czy da się zabić z innym skutkiem. Tego nie wiemy i czujemy, że twórcy reklamy środka czystości prawdopodobnie też tego nie wiedzieli. Teraz podchodzą do tego ironicznie (cytują samych siebie na swojej stronie internetowej), ale był okres, w którym to konkretne hasło reklamowe znali wszyscy. Zdaje się, że producenci chcieli bardzo podkreślić, z jaką mocą mamy do czynienia, gdy na pole walki wkracza Domestos. Trzeba przyznać – chwytliwe ;)

3 Rabaty do 60% taniej

Przyciągnięcie uwagi klienta to niekiedy nie lada wyczyn. Pomysłodawcy haseł reklamowych stają na głowach, aby zainteresować konsumentów. Czasem takie poświęcenie nie wszystkim służy. Zwłaszcza gdy wpada się w sidła częstych błędów językowych w reklamach, jakimi są pleonazmy, czyli tzw. masło maślane (pisaliśmy o nich tutaj: Pleonazm, czyli masło maślane. Cofasz się zawsze do tyłu, a spadasz tylko w dół). W taką pułapkę wpadła chociażby marka New Balance®, ale przykładów znalazłoby się zdecydowanie więcej. Słowo rabat oznacza już upust, czyli obniżkę ceny, nie ma więc potrzeby, aby dodatkowo to podkreślać.

Można jednak do tego słowa podejść nietuzinkowo, tak jak uczynili to pracownicy sklepu muzycznego Rock’n’Roll. Na kartce mieszczącej się w sklepie mogliśmy przeczytać, że Rabat to stolica Maroka ;)

4 Mała ratka, czyli jaka?

Wydawałoby się, że bank, który w nazwie ma przymiotnik polski, w szczególny sposób zwraca uwagę na poprawność językową. Niestety, na stronie tego banku wciąż można natknąć się na rażący błąd językowy – mini ratka. Jest to zapis niepoprawny, gdyż wszystkie przedrostki typu mini-, mikro-, maksi-, makro-, a także hiper-, ultra- i super- (!) łączymy z rzeczownikami, na przykład minispódnica, mikroświat, hipermarket, superrodzice. Miniszczegół, ale jaki istotny…

5 Promocje są… super!

W nawiązaniu do poprzedniego punktu powiemy jeszcze o powszechnym i pojawiającym się w reklamach nazbyt często błędzie językowym, który wynika z niewiedzy. Często bowiem możemy natknąć się na błędne super ceny, super promocje czy super okazje. Jak już wiemy, powinniśmy zapisać to jako superceny, superpromocje, superokazje. Byłoby super, gdybyśmy o tym pamiętali!

6 Czy używa Pani Calgon?

To pytanie nie bez przyczyny budziło swego czasu oburzenie wśród zarówno językoznawców, jak i osób dbających o poprawność. Pytanie oczywiście powinno brzmieć: Czy używa Pani Calgonu? Czasownik używać łączy się z rzeczownikiem w dopełniaczu odpowiadającym na pytania kogo? czego? Twórcom tej reklamy z pewnością można zarzucić zwyczajne niedbalstwo. Ciekawe, co odpowiedzieliby, gdyby ktoś zadał im pytanie: Czy używają Państwo słownik?

7 Metoda na głoda

Na koniec coś z przymrużeniem oka, gdyż popularne zdanie znane z reklamy serka Danio oficjalnie uznane zostało za poprawne. Hasła reklamowe mają być przede wszystkich chwytliwe i łatwo wpadać w ucho. Nie byłoby tak, gdyby użyć metody na głód, prawda? Profesor Jerzy Bralczyk zapytany o poprawność tej frazy uznał, że stworek obecny w reklamie został uosobiony, można więc powiedzieć, że reklamowany serek jest na niego, czyli na głoda, metodą. Tak jak powiedzielibyśmy, że coś jest metodą na intruza. To ewidentny przykład na to, jak język reklamy, używany jako narzędzie marketingowe, rządzi się swoimi prawami.

Błędy językowe w reklamach to niestety powszechny problem. Owe niedociągnięcia wynikają najczęściej z niedbalstwa, a także niewiedzy twórców oraz osób odpowiedzialnych za wymyślanie haseł reklamowych. Niewiedzy, którą przecież tak łatwo w dzisiejszych czasach zweryfikować! W ferworze walki o jak najbardziej zaskakujące hasła autorzy zapominają o tym, że poprawność językowa jest niezwykle istotna, bo bez niej ich sformułowania tracą na wartości i błyskotliwości, co może zrazić rzeszę potencjalnych klientów. Mamy nadzieję, że jeśli są wśród Was osoby zajmujące się reklamą lub takie, które chcą zajmować się nią w przyszłości, to po lekturze tego artykułu będziecie dbać o każdy mikroszczegół ☺

Jeśli spodobał się Wam tekst Błędy językowe w reklamach, polecamy Wam również artykuł o gafach dziennikarzy telewizyjnych: Najśmieszniejsze wpadki polskich prezenterów telewizyjnych – top 10 tekstów, które rozbawią każdego!. Warto przypomnieć sobie niektóre kwiatki. Ubaw gwarantowany!

Napisane przez

Z wykształcenia – muzyk, z zamiłowania – kucharz (acz kuchni bezmięsnej) i cyklistka. Pasjonatka życia, przyrody, dalekich podróży i wewnętrznej harmonii. Gra na skrzypcach i oboju współczesnym, ale głównie – na obojach historycznych.