Wróg czy wrug? Jak to zapisać? Która forma jest poprawna?

Ortografia potrafi sprawiać problemy. O błąd nie trudno. Pisownia przez ó i u jest jedną z najbardziej kłopotliwych kwestii związanych z poprawną ortografią języka polskiego. Wszak obie te głoski w wymowie nie różnią się niczym, brzmiąc identycznie. Który zapis tego słowa jest tym prawidłowym, wróg czy wrug? W treści poniższego tekstu poradnikowego znajdziecie odpowiedź na to pytanie.

Wróg czy wrug? Która forma jest poprawna?

Poprawna jest tylko forma: wróg.

Wróg czy wrug? Poprawna forma

Słowo wróg, aby nie zawierało błędu ortograficznego, powinno być zapisane przez ó, a także przez dźwięczną spółgłoskę g na końcu.

Pisownia z użyciem ó jest uwarunkowana zasadą ortograficzną, która mówi, że gdy w wyrazach pokrewnych zachodzi wymiana ó:o, takie słowo zawsze będzie zawierało w zapisie samogłoskę ó. W przypadku rzeczownika wróg tymi wyrazami mogą być przysłówek wrogo oraz przymiotnik wrogi.  Mogą być to także jego formy odmienione przez przypadki polskiej deklinacji, a więc wroga, wrogowi, wrogiem, wrogu.

Wrogiem nazywamy człowieka, który jest nieprzyjaźnie usposobiony wobec nas samych lub kogoś innego. Wrogowi przypisuje się działanie na naszą lub innych szkodę.

Pojęcie wroga odnosi się również do wojska nieprzyjaciela oraz państwa będącego w stanie wojny z innym państwem.

O wrogu mówimy także wówczas, gdy mamy na myśli człowieka zwalczającego coś.

Wróg to też coś, co szkodzi komuś lub czemuś.

Synonimy wroga to: nieprzyjaciel, przeciwnik, adwersarz, antagonista, tępiciel, poskromiciel, pogromca, poskramiacz, nienawistnik, najeźdźca, agresor, napastnik, okupant, zaborca, prześladowca, ciemięzca, ciemiężca, ciemiężyciel.

Wróg czy wrug? Przykład z literatury

[…] Maistone wpadł w rejon, w którym toczyła się wielomilowa bitwa poprzedniego nalotu z Hurricanami. Nie mieszał się do niej, dążył dalej. Już mijał walczących, gdy nagle ku zdumieniu najeźdźców pojawiły się przed nimi świeże dywizjony brytyjskich myśliwców. Zaskoczenie było przykre. Lecz wyprawa miała rozpęd tak nieprzeparty, że jakkolwiek Brytyjczycy przeszywali jej szyki niby zabójczymi sztyletami, zdołali powstrzymać i związać tylko część napastników; reszta, blisko 150 maszyn, parła dalej.

Dosięgła Londynu. Maszyny Luftwaffe zawarczały nad miastem, gdy Big Ben uroczyście wybijał południe. Było wśród nich wiele bombowców, lecz szkód wielkich nie wyrządziły. Nie zdążyły. Właśnie w sam czas napłynęło kilka nowych myśliwskich dywizjonów, ściągniętych z dalszych okolic Anglii. Wśród nich znajdował się polski Dywizjon 303. Stanowiły jakby trzecią, ostatnią linię obronną, i pod naporem jej rozpaczliwych ciosów wróg się rozleciał. Rozbity na szereg pojedynczych walk, ratował się ucieczką. Wracał rozbity. Nawała sczezła. Zwyciężyło alianckie myślistwo

Arkady Fiedler, Dywizjon 303

Napisane przez

Absolwent politologii. Język polski to jego pasja. Kwestie związane z polszczyzną interesują go od czasów liceum. W wolnych chwilach lubi słuchać dobrej muzyki.

X